Mój sposób na SIBO – historia, która dała mi równowagę

Przez wiele lat zmagałam się z uporczywymi bólami brzucha, które najczęściej nasilały się w nocy. Towarzyszyły im biegunki, wzdęcia oraz silne skurcze po większych posiłkach – szczególnie lunchach. Życie zawodowe stawało się przez to dużym wyzwaniem, bo trudno jest czuć się swobodnie w pracy, gdy każda wizyta w toalecie budzi stres.

Objawy pojawiały się też od samego rana – wystarczyło kilka łyków wody, a mój brzuch był już wzdęty i taki pozostawał przez cały dzień.

Po latach nieudanych wizyt lekarskich trafiłam w końcu na specjalistów, którzy postawili trafną diagnozę: SIBO (Small Intestinal Bacterial Overgrowth) – przerost bakteryjny w jelicie cienkim.


Leczenie i pierwsze kroki

Od razu wdrożono u mnie eubiotykoterapię oraz dietę low FODMAP. Po zakończeniu kuracji dołączyłam:

  • probiotyki (3 miesiące),
  • maślan sodu (6 miesięcy, a później już na stałe w mniejszej dawce).

Dieta low FODMAP w początkowej fazie jest dość restrykcyjna (ok. 6 tygodni), ale później zaczęłam stopniowo wprowadzać więcej warzyw i owoców, obserwując reakcję organizmu. Sprawdzałam np. jaka ilość mozzarelli jest dla mnie tolerowana czy które produkty powodują wzdęcia.

Na stałe odstawiłam laktozę i gluten. Choć przyznam, że zdarzają się „wyskoki” – kebab czy tabliczka mlecznej czekolady – i co ciekawe, w moim przypadku nie kończą się one już dramatycznie.

Zupełnie inaczej wygląda sprawa, kiedy takie zachcianki zdarzają się kilka dni z rzędu wtedy dolegliwości nasilają się i brzuch pozostaje wzdęty.


Co mi najbardziej pomaga w codziennym życiu z SIBO?

1. Redukcja stresu

Dieta to jedno, ale ogromne znaczenie ma też spokój i rytuały dnia.
Mój poranek to slow morning: herbata, spokojne śniadanie, prysznic, ulubiony serial, makijaż i szykowanie się do pracy – bez patrzenia na zegarek. Nie przejmuje się tym czy moje „szykowanie” się do pracy zajmuje mi 40 minut czy 80 minut. Najważniejsze jest dla mnie poczucie, że moje jelita są uspokojone taki początek dnia daje moim jelitom sygnał, że wszystko jest pod kontrolą.

2. Suplementacja i wsparcie jelit

  • Maślan sodu – w formie granulek, które popijam wodą. To stały element mojej rutyny.
  • Probiotyki – stosuję co jakiś czas, w cyklach 2–4 tygodnie, a potem robię przerwy na kilka miesięcy.
  • Zioła – herbaty miętowe i mieszanki ziołowe na noc świetnie wyciszają.

3. Elastyczne podejście do diety

Nauczyłam się słuchać organizmu. Gdy przesadzę z porcją warzyw strączkowych, owoców czy sięgnę po gotowy posiłek z dużą ilością błonnika (np. z cykorii), wspieram się doraźnie Metaspasmylem, aby nie biegać w pośpiechu do toalety…

👉 Metaspasmyl zawiera:

  • Alwerynę – działa rozkurczająco na mięśnie gładkie jelit, łagodząc bóle i skurcze.
  • Symetykon – zmniejsza napięcie powierzchniowe gazów w przewodzie pokarmowym, dzięki czemu redukuje wzdęcia i uczucie pełności.

Dla mnie wystarczająca jest krótka kuracja – 1–2 dni.

4. Kontrola i wizyty u specjalisty

Co 5-6 miesięcy odwiedzam gastroenterologa – szczególnie gdy luz w diecie powoduje nawrót wzdęć. Mam świadomość, że w przyszłości, co 1–2 lata, konieczny może być powrót do kuracji rifaksyminą (Xifaxanem). Ale dopóki objawy są pod kontrolą – korzystam z tego czasu i cieszę się dobrym samopoczuciem.

5. Ruch i aktywność fizyczna

Regularny ruch jest kluczowy, ale uważam, że intensywne treningi mogą nasilać objawy jelitowe. U mnie sprawdzają się spacery i ćwiczenia siłowe, ale takie na 70-80% moich możliwości.

6. Sen – fundament zdrowych jelit

Jednym z najważniejszych elementów mojego powrotu do równowagi okazał się sen. Dla mnie optymalna długość to minimum 8–9 godzin – krótszy sen niemal zawsze odbija się na moich jelitach.

Dlaczego sen jest tak ważny w SIBO i zdrowiu jelit?

  • Regeneracja układu pokarmowego – w trakcie snu aktywuje się tzw. MMC (Migrating Motor Complex), czyli wędrujący kompleks motoryczny. To rodzaj „fali sprzątającej” w jelitach, która pomaga usuwać resztki pokarmowe i bakterie z jelita cienkiego. Gdy śpimy zbyt krótko, ten proces jest zaburzony i bakterie mogą łatwiej się namnażać.
  • Redukcja stresu i kortyzolu – brak snu podnosi poziom hormonu stresu, który ma bezpośredni wpływ na jelita (może nasilać bóle brzucha, biegunkę czy wzdęcia).
  • Równowaga mikrobioty – badania pokazują, że niedobór snu zaburza mikrobiom jelitowy, zmniejszając liczbę korzystnych bakterii i osłabiając barierę jelitową.
  • Odporność – zdrowe jelita to podstawa odporności, a sen wspiera pracę układu immunologicznego, który chroni nas m.in. przed infekcjami i stanami zapalnymi.

Dlatego dbam, aby kłaść się o regularnych porach i zapewniać sobie odpowiednią długość snu. To nie jest „luksus” – to fundament mojego zdrowia i spokojnego brzucha.

SIBO to schorzenie, które potrafi skutecznie zdominować codzienność. Jednak dzięki odpowiedniemu leczeniu, świadomemu podejściu do diety, redukcji stresu, spokojnym rytuałom dnia i dbaniu o sen udało mi się odzyskać komfort życia.

Nie ma jednej uniwersalnej metody – to proces, w którym każdy musi wypracować własny balans. U mnie kluczem okazała się:

  • dieta low FODMAP (ale elastycznie),
  • maślan sodu,
  • cykliczne probiotyki,
  • zioła,
  • Metaspasmyl w razie błędów dietetycznych,
  • slow morning i redukcja stresu,
  • minimum 8–9 godzin snu,
  • umiarkowana aktywność fizyczna.

Dziś wiem, że jelita to mój barometr – gdy są spokojne i wyciszone, ja też czuję się dobrze.


Komentarze

Zostaw odpowiedź