Cześć! 🙂
Z przyjemnością dzielę się z Wami moim finansowym podsumowaniem za październik, w duchu bloga „Brzuch & Balance” – czyli równo, przejrzyście, ale też z odrobiną emocji i osobistego tonu.
Co się udało?
Zaczęłam od tego, co dla mnie było najważniejsze – po raz kolejny nadpłaciłam nasz kredyt na samochód, który z narzeczonym wzięliśmy razem. Ta decyzja – że chcemy go spłacić w 2 lata zamiast 10 – to dla mnie nie tylko liczby na papierze, ale świadomy krok w stronę większego spokoju.
Jest to moja strategia, że jakiekolwiek kredytowanie oczywiście w ramach rozsądku staram się rozbijać na jak największa ilość rat, jest to mój psychiczny komfort, aby w razie zawirowań mieć ratę np. 800 zł, a nie 1600. W tej strategii systematycznie nadwyżki finansowe idą na nadpłatę kredytu i dzięki temu odsetki liczone od pomniejszonego już kapitału obniżają nam jeszcze bardziej miesięczną ratę.
Mamy obecnie dwa kredyty – i zgodnie z zasadą „najpierw mniejszy, bardziej oprocentowany” – skupiamy się na tym mniejszym zobowiązaniu z wyższym oprocentowaniem, by jak najprędzej je zamknąć. Październik był miesiącem, w którym konsekwentnie to kontynuowałam.
Kolejny krok, z którego jestem naprawdę bardzo dumna
To wypełnienie mojego limitu na IKZE za rok 2025. Dla osób fizycznych nieprowadzących działalności w tym roku limit wynosi 10 407,60 zł, a dla osób prowadzących działalność – 15 611,40 zł. Dzięki temu, że wpłaciłam maksymalnie możliwą kwotę – automatycznie zyskuję możliwość obniżenia podstawy opodatkowania w rocznym PIT-cie. Jest to zwrot podatku, który wynosi odpowiednio: przy progu 12 % → około 1 249 zł, przy progu 32 % → około 3 330 zł.
Na moim IKZE inwestuję w sposób bardzo spokojny – wybieram 10-letnie obligacje skarbowe. To dla mnie kombinacja: budowanie jutra + minimalizacja ryzyka w tym filarze. I chociaż mogłabym wrzucić środki w coś bardziej agresywnego – teraz właśnie stawiam na spokój w tej części portfela.

A co z inwestycjami?
Październik to także miesiąc, w którym działałam. Regularność to moje słowo klucz. W tym miesiącu dokonałam dwóch zakupów: pierwsze – zwiększenie udziału w portfelu przez dokupienie jednostek w ETF na indeks S&P 500 (tak, wiem ktoś powie – rynek amerykański, trochę ryzyka, ale długoterminowo nadal widzę potencjał). Drugie – zakup obligacji korporacyjnych z potencjałem wzrostu około 9,5 %. Czyli widzę to tak: jedna część portfela „bezpieczna”, druga – „bardziej agresywna” i otwarta na większy zysk, ale też większą zmienność. Dla mnie to balans – taki, jaki na blogu staram się promować: nie ekstremalne ryzyko, ale przemyślane decyzje.
Na koniec – plan na listopad
Już zaczęłam przygotowywać budżet na następny miesiąc. Ustaliłam procentowe cele dla kluczowych kategorii (oszczędności, inwestycje, nadpłata kredytu, wydatki). To pomaga mi zachować klarowność i mieć mapę działania – co chciałabym Ci polecić również, jeśli prowadzisz własne finanse. Zanim nadejdzie listopad, czuję się spokojniejsza, bo wiem, gdzie idziemy – nie tylko „jakoś”, ale według planu.

Jak wygląda Twój październik?
Jeśli masz ochotę – podziel się, co u Ciebie się udało, co może poszło mniej idealnie, i jakie cele stawiasz na następny miesiąc. Wspólna wymiana doświadczeń na blogu zawsze daje więcej niż samotne działanie.
Uwaga edukacyjna
Moje treści mają charakter edukacyjny – nie stanowią rekomendacji ani porady inwestycyjnej. Każdy powinien podejmować swoje decyzje finansowe świadomie, po własnej analizie i – jeśli potrzeba – konsultacji z doradcą.
Miłego wieczoru i świetnego startu w listopad! 💪

Zostaw odpowiedź